| |
Dża... Jak zawsze inny... A zawsze ten sam...
Mój profil

Dżapanarchia - moja alternatywa
Ten blog jak wiele, wiele innych jest nie potrzebny... Bede pisał o tym co mie boli, cieszy i irytuje, ot taki sobie zwykły blog...
No i jeszcze kilka słów o mnie. Mam na imię Kamil, licze sobie już 14 zim. Chodze do gima nr.1 im. Jana Pawła II w Polkowicach. Interesuje się muzyką i takimi tam innymi sprawami...
Lubie słuchać Polskiego Punk Rocka, Hardcore'a, Metalu, Rocka i Ska.
Zbeer
Biała Gorączka
Dezerter
KSU
Hunter
Happysad
Apatia
Zabili Mi Żółwia
Brudne Dzieci Sida
Włochaty
Defekt Muzgó
Zielone Żabki
Ocean
Anti Dred
Analogs
Myslovitz
Zmaza
Armia
Post Regiment
El Banda
Eye For An Eye
Hey
Uliczny Opryszek OJ
Leniwiec
All Bandits
Lumpex 75
Awantura
Cool Kids Of Death
Deuter
Złodzieje Rowerów

Piście na moje GG: 7670514, lub AQQ: 4771776 E-mail: biggerdza@gmail.com
skype: dzapanator
Macie tu radyjko, które słucham...
A tu moja muza w last.fm
archiwum
2008 ~únor~ 2007 ~prosinec~ ~říjen~ ~září~ ~srpen~ ~červenec~ ~červen~ ~květen~ ~duben~ ~březen~ ~únor~
linki
Co mi w uszach szumi System Of A Down Slipknot Dezertera El Banda The Analogs Włochaty Defekt Muzgó KSU Zbeer Sznurowadła chet tam gdzieś Moja stronka, nie pisze na niej, bo pisanie na niej jest uciążliwe. Jak chcesz to wejdź, niczym nie ryzykujesz:D Sejmisja, dla tych co chcą mieć głos.
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 7701 osób
Powered by blog 4u |
Jakoś tak po mojemu...
|
|
Dża... Jak zawsze inny... A zawsze ten sam... |
neXt mjuzik
Od Tuva'y (sorki nie wiem jak odmieniać) dostałem głos na muzę. Więc w najbliższym czasie zamieścze muze Dezertera na blogu. Pozdrowionka 4 you! Powodzenia, wierze że Ci się uda:D
Kuba Sarna rozdział 5 : Pan Kałasznikov vs. Bohater
No to dziadek (możliwe że nie miał wnuków) wciąż stał przed nimi. Owsik zesztywniał, karabin spadł mu z rąk. Kuba Sarna widząc, że jegomość jest uzbrojony, powiedział do Brześsiosława: "podnieś ten karabin, zrób ogień zaporowy, a ja przez ten czas zrobie mu łostok na ryjcu!". Jak to powiedział to ten starszy pan powiedział że muzeum jest zamkinięte i spytał się niegrzecznie: "jak panowie tu weszli?". NIe grzeczne to było z powodu że owsik nie był panem, a jeżeli się upszeć to i tak owsik był na to za młody ( miał 2 i pół i 3 dni). "A przez wejście" bardzo grzecznie odpowiedział Kuba Sarna. Dobra ale jakoś wyszło tak że sie wystrzelali, puki co poszli sie wyspać, bo troche późno było.
Jutrzenki smak... Eeee no już si obudzili wzieli te karabiny no i dalej gadają:
- kim jesteś??- Kuba Sarna zapytalił
- a kim ty??- odpowiedział mu ten starszy pan
- ja jestem bohaterem tej opowieści!
- a długa ta opowieść już?
- nie to jest 5 rozdział
- acha to jak Cie zasczele to bedzierz żyć dalej??
- nie wiem nie próbowałem
No wtedy sie jadka zaczeła Brześsiosław według plany zaczał sczelać w ten sposób by pan starszy nie mógł sie wychylić za rogu, no bo za nim sczelać zaczoł to pan starszy sie tam odsunoł. No bo jak miał szczelać ogniem zaporowym skoro koleś był odsłonięty?? (ktoś grał w Full Spectrum Warriors??) NO to sie Kuba Sarna żucił na jegomościa i mały łomot mu sprawił, potem se podali ręke i podziękowali sobie za walke. Pan starszy przypomniał sobie żę Kuba Sarna pytał o to kim jest, no to mu odpowiedział: "jestem Władimir Kałasznikov, konstruktor automatów Kałasznikowa, a to jest moje muzeum".
Mam sczerą nadzieje że i ten rozdział wam się podobał
Coś co mnie w środku dusi...
No kurde jakoś mi nie tak jagbym chciał...
Czuje sie jakoś inaczej...
może to umysłowa śmierć...
może to choroba której nie jestem świadom...
A może uwolniony intelekt??
no kurde, przez moją głowe przechodzi teraz tysi ące jakiś myśli, jakiś zdań, nie wiem z kąd one są, nie wiem...
Nie wiem co mnie skłania do napisania tej noty, przecierz ona nie jest mi potrzebna, nikomu nie jest...
Może to objaw jakiegoś uczucia...
Smutku...
Tęsknoty...
Radości...
Miłości...
Nie wiem...
I słyszze tylko Nirvane w głowie: "yeaaaaaaa jeaaaa you know, jou're right"...
Słysze jakieś wersy innych piosenek...
"my musimy biec, a ty musisz poruwnywać nas do tego co widziałaś w telewizji i co w tewizji można zobaczyć"
Czy to wzmożona praca umysłowa, czy też skutki przepracowania umysłowego...
Nie rozumiem...
Boże pomósz mi zrozumieć gwiazdy!
Co w tym przypadku te zdanie dla mnie znaczy...??
czy to przypomnienie tego z dzieciństwa, czy pytanie na temat ludzi położonych wyżej odemnie...??
Czy to błogosławieństwo czy kara? Co jest ze mną nie tak?? Czy ja potrzebuje czegoś jeszcze?? CZy jest to konieczne?? Ni nie rozumie! nic! nic! Czy szukam czegoś, tak napewno! tylko czego?? Kiedy się tego dowiem??Czy wy to przeczytacie?? Nie wiem... nie obchodzi to mnie, ale mniejszy bol odczywam teraz, już mnie nie dusi, już jestem spokojny.
nekst mjuzik pliz
Jako że jedynie dostałem jeden głos i to jescze na Borixona, którego w tej chwili nie posiadam, to zamieszczam inny hip-hopowy kawałek. "U Ciebie w mieście 2" No Smolcia to dla Ciebie xD
Kuba Sarna rozdział 4: Pan Kałsznikov, Automat Kałasznikowa i Kalashnikov Vodka
Kurde pisze to i mam niezlą shize, kurde coś głupiego dziś pewnie napisze.
No stali tam dalej przed tą hurtownią i się gapią na ten napis. "O żesz kurde banany... banany..." myślał Kuba Sarna. W ten namiętny sposób bananował się, miał ku temu swoje powody. Jako iż żył w ubogiej rodzinie, rzadko jadał banany, tylko raz w życiu spróbował banana, były to jego 14 urodziny. Czasy socjalizmu w kraju. Jego wójek przywiózł z Francji koszyk bananów. Tego dnia Kuba Sarna czuł się jak król. Teraz miał okazje zjeść cały magazyn. Czeczeńscy bojownicy nie zwracali na nich uwage, to była doskonała okazja. Nie patrząc na Brześsiosława wbiegł poprostu do środka. I jadł... jadł... No i jadł. zrobił se potem chwile przerwy. Siurnoł do pisuara. A potem jadł... No i sie najadł. "Mój drogi przyjacielu, choć poszukamy tu Ruskiego PKS-a." rzekł Kuba Sarna po uczcie do Brześsiosława. Po czym poszli. Idą, idą, idą, idą, no i nie doszli. Te miasto było troche duże, to już zdożyli się zgubić. Ciemno już się robiło. "Eeee! może pójdziemy gdzieś przekimać?? No dobra. Patrzą, atu jakiś starzszy pan idzie, sie go spytali czy mogą sie przespać u niego, no ale ten im powieział tylko: "nie". No to patrzą... A tu...(napięcie rośnie) A tu...(pod napięciem) a tu...(uwaga) MUZEUM KALASHNIKOVA (buch!). No to weszli, akurat zamykali, to za darmo se weszli. No i se patrzą

"ładny plakacik" myśli owsik Brześsiosław. Zaraz chwycił do ręki jeden, bo tam na wystawie leżały
Fajnie wyglądał z nim;). Patrzą sobie, zdjęcia wiszą, na nich jakiś dziadek. A tu nagle identyczny dziadek z autoamtaem kałashnikova(to ten co Breśsiosław w rekąch miał, i to to z plakatu.) "dzień dobry towarzysze" rzekł. 
Gdzie jest tolerancja??
Dobra chciałem poruszyc sprawe tolerancji. Im coraz częściej widze jak ludzie są tolerancyjni, tym bardziej moge stwierdzić, że ja jestem bardzo tolerancyjny. Wiele osób myśli, że tolerancja obejmuje tylko takie rzeczy jak kolor skóry, narodowość i powikłania danej osoby. Myślenie takie jest jak najbardziej błedne. Tolerancja mówi równierz o wyglądzie, charakterze, pochodzeniu, no o wielu rzeczach. No dobra taki przykład: jest koleś, który urodą nie grzeszy, mimo że on jest naprawde spoko ziomkiem, to inni zwracają uwage tylko na wygląd jego twarzy. Czasem słysze jak go ludzie obgadują że to "paszczur" itp. Czyżby tolerancja w naszym kraju umierała?? Czy możę nigdy jej nie było?? Dlaczego jej nie ma??
NeXt MJuzIk
Nie wiem jaką muze na bloga dać. No to piście w komętarzach jakiego wykonawce wybieracie i dlaczego.
a oto propozycje:
System Of A Down
Guano Apes
Włochaty
Dezerter
Stone Sour
Disturbed
czy może
Gnarls Barckley;D(chyba jedyna piosenka popowa która mi sie podoba)
Kuba Sarna rozdział 3: Bananowa Czeczenia
No to już druga część tego ludzkiego wraku. Ja to opisze tak: więcej shizy, mniej humoru, więcej akcji, więcej czytania.
A więc Kuba jechał autobusem. No tak razem ze swoim przyjacielem Brześsiosławem. Już wszystkie walizki w bagażniku były posprzątane. Kuba Sarna bardzo cieszył się z dobrze wykonanej roboty, w takich momętach czuł się że jest potrzebny światu. Owsik opowiedział mu o jego największym marzeniu: "chce zostać gwiazdą wsiór cyrku, tak to jest moje największe marzenie". Powiedział równierz że ten cyrk jeżdzi po całym Izraelu. "Izrael jest blisko Libanu, do którego jedziemy. Pomogę Ci się tam dostać" obiecał Kuba Sarna przyjacielowi. W tedy autobus się nagle zatrzymał. "Pewnie postuj" pomsyślał Kuba Sarna, po czym postanowił wysiąść z bagażnika żeby się wylać pod pobliskim dębem, który rósł przy ulicy. A tu nagle... Kuba Sarna patrzy, jakieś ziomy z Automatami Kałasznikova(no z tymi karabinami jagby co). Byli to czeczeńscy bojownicy. Ciekawe co w Polsce robili?? No dobra mniejsz z tym. Kuba Sarna do nich bardzo kulturalnie: "Co tam?", a oni mu beszczelnie: "a nic". Kuba Sarna w głebi duszy był bardzo zdenerwowany ich zachowaniem. No ale nie chciał ich zlać z dwóch powodów:
- oni mieli Automaty Kałasznikova
- od kąd spadł z mostu raczej nie bil nieletnich.
Tak właśnie! Oni mieli po 17 lat! Kuba Sarna czuł się bezradny. Pobiegł szybko pod wypatrzone wcześniej drzewo (dąb jagby co) i opróznił zawartość swojego pęcherza moczowego. Wsiadł do autobusu spowrotem. Powiedział wszystko owsikowi, o i owsik powiedział, że to napad n ich autobus i że pewno nie pojadą do Libanu, tylko do Rosji, albo Czeczeni!
No i przyjaciele se pospali po tej wiadomości żeby wyrzucić złą energie, która wczoraj w nich się zgromadziła. No autobus znów się zatrzymał, tym razem na stałe. Tym razem Brześsiosław poczuł potrzebe wypróżnienia. No to wysiadł, patrzy a tu o dziwo nie ma drzew, wszędzie banany. Owsik pomyślał że puści w spodnie(ale wał;P) No ale w pore wypatrzył pisuara. Ale Kuba Sarna poczuł podobną potrzebe. Ledwo wyszedł patrzy a tu jeden z tych czeczeńskich bojowników. Patrzy jescze raz, a tu czeczeński bojownik i pełno bananaów. "O żesz" pomyślał i tak samo powiedział. Ej dobry człeku, gdzieś ty nas zabrał?" zapytał Kuba Sarna. "A podziesz ty!" rzekł czeczeński bojownik. Kuba Sarna obużył się tym zachowaniem,zawołał Brześsiosława, który jeszcze namiętine siurał do pisuara. No ale po chwili już wyszli z budynku gdzie pełno bananów było. Patrzą a na nim pisze "Hurtownia Banananów importowanych z K by", tak pisało bo jakiś hultaj "u" zerwał. No i tam jeszcze pisało" w St. Petersburgu". Owsik miał racje gdy mówił o porwaniu, byyli w Rosji.
Niu Mjuzik
no nową muze dałem:D Stone Sour - "through the glass"
Kuba Sarna rozdział 2: Kuba Sarna i Autobus jadący gdzieś z brudnymi walizkami
Może się dziwicie że to już drugi rozdział, no ale jakoś trza orydzinalnie zacząć;)
Kuba Sarna pochodził z biednej rodziny. Jego ojciec Edward Jelonek i matka Emilia Łoś pracowali w sklepiku monopolowym koło sejmu RP(!). Wszyscy posłowie brali u nich na kreche, więc oni mało zarabiali.
Cała rodzina mieszkała w małym drewnianym domku nad Wisłą w Wawie. Domek miał jednak dużo powierzchni, poniewarz brakowało w nim dachu. Kuba Sarna który już miał 41 lat, postanowił wyruszyć w Świat. Więc spakował troche jadła i wsiadł do autobusu. Nie wiedział gdzie jedzie. Po prostu leżał w bagażniku i gadał z swoim najlepszym przyjacielem owsikiem Brześsiosławem. Poznał go w czasie czysczenia walizek podróżnych, trzeba wspomnieć, że Kuba Sarna był bardzo czystym człekiem i uwielbiał sprzątać. Te uwelbienie do sprzątania powstało kiedy... O i tu zaczyna się inne story.
KUBA SARNA I MAJKEL DŻAKSON
Kuba Sarna maszerując przez most i podpijając jabola "Królewkiego" poślizną sie o kapelusz starszego pana, który upadł na ziemie (no czy jakoś tak...). Siła bezwładności spowodowała, że butelka z przeterminowanym jabolem poleciała wprost na głowe jakiegoś człeka (nie dokońca można było określić co to jest). Człek odwrócił sie do Kuby Sarny, twarz miał tak brzydka jak Majkel Dżekson, a do tego miał jeszcze brzydkie obwisłe piersi. Kuba Sarna pomyslał: "To jest Dżekson Majkel, o k*rwa!". I wtedy się stało! Majkelowi odpadł nos i pól lewego oka. Wten moment jakieś dziecko, iście cudownie brzydkie dziecko krzykneło: "To Dżakson!" Nikt nie zwrócił na niego uwagi, bo nikt nie skapował że chodzi o Dżeksona, a nie Dżaksona. Sie dzieciak wkórzył(nieźle). I zaczął żucać cegłówkami w Kube Sarne, ale nigrzeczny dzieciak . No to ten robi zamach i tak mu przyfasolił że dzieciak z mostu spadł. A że Dżekson kocha dzieci to z takiego partyzanta przykopał Kubie Sarnie, że tan wypadł z mostu i se na główke do rzeki wpadł, no a tam płytko było. Ale był silny prąd i sie chłop z miasta poobijał. No jak go uratowała wkońcu(bo Kuba Sarna zemdlał w wodzie(no bo słabość do wody miał)) Halinka z Wichrowej Górki, no to cuś mu się w głowie przestawiło, no i tak mu zostało.
NO ALE MNIEJSZA Z TYM
Kuba Sarna jechał teraz autobusem do Bejrutu i gadał z owsikiem Brześsiosławem.
CDN...
Wiem że kijowa ta historyjka, ale ja ją sam napisałem. No dobrzi ludzie oceńcie ten badziew PLIS!
"I nie pomoże nic, gdy zmieszasz rope z krwią"
"Zwycięskie zwycięstwa padają na kolana
W obliczu świetnych interesów(...)
Wisielcy siedzą ociakając ropą
Wołającą o wolność
Która uległa przedawnieniu
Ciągle karmisz nas kłamstwami z biurowego obrusu"
fragment Piosenki
B.Y.O.B. Zestołu SYSTEM OF A DOWN
Przekłożył nieznany
Tak, ten fragment piosenki wyraźnie mówi i wojnie na
bliskim wschodzie. Ale po co jest ta wojna?? Żeby zmiejszyć poziom terroryzmu??
Według mnie tu chodzi o coś innego niż walka z terroryzmem. Odrazu nasuwa mi się myśl: "dlaczego bliski wschód?". W tym wszystkim chodzi bardziej o interesy, niż o walke z potęcjalnym złem. George Bush tu się okazuje być terrorystą, jak i popierać terroryzm.

Bo walka Amerykanów z terroryzmem to tylko pretekst do wyzyskiwania krajów Arabskich z ropy naftowej!
Tekst innej piosenki opowiada też o bezwzględnym myśleniu polityków:
"Regulujemy żeby rozregulować
Uruchamiamy żeby zatrzymać
Propagujemy wszystkie ludobójstwa
Spalamy całego świata zasoby i spieprzamy do ukrycia"
Fragment piosenki "Cigaro"
zespołu SYSTEM OF A DOWN
Przełożył nieznany
3 i 4 wers właśnie mówi o takiej wojnie. "propagujemy wszystkie ludobójstwa" to zachęcanie innych krajów do przyłączenia się do walki. Następny wers mówi już wyzysku czyiś bogactw [ropy naftowej w tym przypadku] "i spiepszamy do ukrycia" tym ukryciem jest pretekst walki walki z terroryzmem.
No i jeszcze mały cytat:
"Bush is gonna let you motherfuckers die!"
Sejr Tankian
Polecam równierz lekture-> UNDERSTANDING OIL
MUZYKA - SlipKnot - "Danger - Keep Away"
Kto ty jesteś??
No, wiem że pisanie notek na bloga z dnia na dzień nie jest mądrym pomysłem, zwłaszcza na bloga na który mało osób wchodzi... No dobra mniejsza ztym... Nie chodzi mi tym razem o politykę, lecz o to kim ja naprawde jestem... Równierz nie chodzi mi o to, że was okłamałem z tym co po lewej jest napisane...(no ale to wszystko jets prawdą)
Dobrze teraz konkrety:
Kim jestem.
A więc jestem małym chłopcem, co przez długi czas myślał, że zna życie jak mało kto. Lecz zooriętował się, że tak naprawde nie potrafi nic, nie umiałby poradzić sobie w samodzielnym życiu. Interesują go ludzie, poniewarz trudno mu ich poznać.
Gdzie mieszkam.
Mieszkam w krainie, którą sam sobie stworzyłem, toczą się w niej najdziwniejsze dramaty ze mną w roli głównej. Więc gdzie ja tak naprawde jestem, bo ciałem jestem tu w świecie rzyczywistym. I dopiero zaczełem poznawać wady podwójnego życia. Często mieszam wydażenie z tej wymyślonej krainy, zdaje mi się wtedy, żę część stała się prawdą. To bywa naprawde zgubne...
Jaki jestem.
Jestem inny, to napewno... na tej ziemi, choć żyje tu kilka miliardów ludzi, większość ludzi jest innych. żadna nowość. Trudno mi mówić jaki jestem, nie widze siebie z pozycji innej osoby. Przestaje wierzyć w ludzkie serca, szkoda to mnie znieczuli, może to mie zamienić w bezmyślną maszynę, a przecierz nie chce tego... Staram się też nie tłumić uczuć, wiem że wrażliwość coraz częściej zaczyna zanikać wśród ludzi.
Dlatego proszę Cię czytelniku, nie tłum uczuć w sobie, tak nie można...

No jeszcze napisze to co często powtarzam: Każdy na swój sposób jest psychopatom
|
|